Via Dolorosa – Wielki Piątek!

Wielki Piątek.

Obchodzony w każdym zakamarku na świecie. Miliony chrześcijan jednoczą się w rozmyślaniach nad tym co stało się 2000 lat temu.

Droga krzyżowa, którą szedł Jezus, życie, które przeżył. Chodził czyniąc dobrze, uzdrawiał, uwalniał. Upadał pod ciężarem krzyża, nie odpowiadał kiedy Go bili i upokarzali. Stworzył ludzi, którzy Go zabili, którzy odrzucili Jego miłość. Ludzi, którzy również dzisiaj stoją za kurtyną nauki, filozofii, ateizmu, nie przyjmując tym samym tego co zrobił dla nas. Nie Żydzi, nie Rzymianie Go ukrzyżowali, ale ja i Ty, mój i Twój grzech przybił Go do krzyża. Na krzyżu umarł, gdy Jego serce złamało się. Najcenniejsza relacja, jaką posiadał z Ojcem, najbardziej intymna jaką możemy sobie wyobrazić została zerwana. Ojciec odwrócił swój wzrok od ukochanego syna, zamiana na krzyżu, grzech, który wziął na siebie oddzieliły Go od Ojca. Jego serce zostało złamane i tak zginął krzycząc: ,,Ojcze mój Ojcze, czemuś mnie opuścił?”

Poniósł na krzyż grzech, chorobę, ubóstwo, smutek… Tak wiele razy nie doceniamy, tego co zrobił.

,,Oto stoję u drzwi i kołaczę, a kto otworzy mi drzwi, wejdę do Niego i będę z Nim wieczerzał.” Jezus chce być Twoim Przyjacielem, możesz przyjąć Go jako Pana, postawić na 1 miejscu i poznać najbliższego przyjaciela, jakiego możesz doświadczyć na ziemi. Nie wystarczy tylko mówić, że się wierzy w Boga, że jest się wierzącym, że jest się chrześcijaninem. Jeśli teraz przyjaźnimy się z Nim, tak samo będzie po śmierci, jeśli teraz jest naszym Panem i prowadzi nasze życie, tak samo będzie gdy odejdziemy. Na zbawienie nie można sobie zasłużyć uczynkami, nie zapracujemy na nasze zbawienie.

Ofiara była doskonała, ofiara Jezusa była raz na zawsze doskonała. Jedyne co możemy zrobić to przyjąć to i wierzyć, że cokolwiek obiecał to wypełni. Bo święta to przecież nie tylko kurczaki, zajączki, kolejne życzenia, ale czas kiedy każdy może zatrzymać się i zobaczyć, kim jest ten, dla którego cały świat zamiera na kilka dni.

~ - autor: dawid88 w dniu kwiecień 11, 2009.

Dodaj komentarz